Prawda o wniebowzięciu Maryi

W tygodniku katolickim ,,Niedziela” (Nr 24 z 15 VI 2008 r.), w rubryce ,,Gadu-gadu z księdzem”, jedna z czytelniczek zapytała: ,,Jak to jest, że my katolicy, wierzymy w to, że Matka Boża została wzięta do nieba, a jednocześnie czcimy Jej grób? Jeśli jest grób Maryi, to znaczy, że Ona umarła jak każdy człowiek, a nie została wzięta do nieba z ciałem i duszą. Jak to jest z tym grobem Matki Bożej, szczególnie w kontekście wniebowzięcia?”A Ja chciałbym wiedzieć coś więcej (poza tłumaczeniem księdza) o wniebowzięciu Maryi. Co mówi Biblia na ten temat?

 

Rozpocznijmy od wypowiedzi ks. Andrzeja Przybylskiego. Tym bardziej że we wspomnianej rubryce, w artykule pod tytułem: ,,Grób Maryi i prawda o wniebowzięciu”, ks. A. Przybylski szczerze przyznaje, co następuje:

   ,,Mam nadzieję, że nie zburzę twojej wiary, jeśli powiem, że nie dosyć, że my, katolicy, wskazujemy grób Maryi, to jeszcze w tradycji pokazujemy dwa groby, czyli dwa możliwe miejsca, w których mógł znajdować się grób Maryi. Przez pierwsze cztery wieki nie ma żadnych śladów w tradycji apostolskiej czy we wzmiankach historycznych o śmierci i grobie Matki Bożej. Kierując się więc ścisłością historyczną, trzeba od razu powiedzieć, że prawdziwe miejsce grobu Matki Bożej jest nieznane, tak samo jak nieznane są prawdziwe okoliczności jej śmierci”.

   Już na podstawie tej wypowiedzi, można by potwierdzić, iż wierni Kościoła rzymskokatolickiego (i nie tylko) wierzą w coś, czego nie da się w żaden racjonalny sposób wyjaśnić. Okazuje się bowiem, że nie tylko nikt nie zna ,,prawdziwego miejsca grobu” Maryi, ale również ,,nieznane są prawdziwe okoliczności jej śmierci”. Słusznie więc pisze katolicki duszpasterz: ,,Najważniejsza wątpliwość to kwestia śmierci Maryi i tajemnicy Jej wniebowzięcia” oraz: ,,Prawdą jest, że zdania teologów na temat sposobu końca życia Maryi były i są podzielone” (tamże).

Powstaje pytanie: skoro jest tak wiele wątpliwości, to dlaczego wniebowzięcie Maryi jest ,,nienaruszalnym dogmatem” katolickiej wiary?! Skąd przy tym te wszystkie wątpliwości i rozbieżności? Odpowiedź może być tylko jedna: stąd, że katoliccy teologowie na siłę próbują uzasadnić coś, o czym milczy tradycja apostolska, a nawet ojcowie Kościoła pierwszych pięciu wieków.

Przypomnijmy, że początkowo (V wiek) zagadnieniem końca życia Maryi – jej ,,zaśnięcia” – zajmowały się jedynie Kościoły wschodnie. Decydujący zaś wpływ na rozwój nowej doktryny miały przede wszystkim wierzenia ludowe, a głównie apokryf z V wieku znany jako ,,Transitus Mariae”. Dodajmy, że w tym czasie, aż do w VII wieku Kościół na Zachodzie wierzył, że Maria umarła. Zachowywał też wyraźny dystans do tej nowej doktryny. Dość wspomnieć, że papież Gelazy I (492-496) odrzucał wszelkie apokryfy mówiące o rzekomym wniebowzięciu Maryi. Karlheinz Deschner pisze o tym tak:

,,(…) najwcześniejszy rzymski »indeks ksiąg zakazanych«, Decretum Gelasianum – dekret synodalny, który jako decyzja papieska został włączony do średniowiecznego kodeksu prawa kanonicznego – w ostrym tonie dyskredytuje tamtą legendę. W brewiarzu Kościoła katolickiego przez wiele stuleci figurowały ostrzeżenia przed domniemywaniem cielesnego wniebowzięcia Maryi. Owe przestrogi, wygłaszane rokrocznie w święto wniebowzięcia Maryi, usunął z rzymskiej liturgii dopiero szesnastowieczny papież Pius V; we Francji zrezygnowano z nich jeszcze później, bo pod koniec XVII wieku” (,,I znowu zapiał kur”, t. I).

Nie jest więc prawdą – jak głoszą teologowie katoliccy – że doktryna o wniebowzięciu Maryi była powszechnie wyznawana w Kościele rzymskokatolickim. Przeciwnie. W zasadzie przez wszystkie wieki miała wielu przeciwników, a potwierdza to samo zdogmatyzowanie jej dopiero w 1950 r.

Poza tym jak można wierzyć w dogmat, który został sformułowany wyłącznie na podstawie ludowych legend i jednocześnie twierdzić – jak to czyni ks. A. Przybylski – że brak prawdziwych informacji ,,(…) o miejscu grobu Maryi i o sposobie zakończenia Jej ziemskiego życia (…) w niczym nie podważają dogmatu o Wniebowzięciu”? Skąd ta ignorancja? Przecież o zmartwychwstaniu Jezusa było głośno m.in. dlatego, że znano zarówno okoliczności Jego śmierci, jak i miejsce Jego pochówku.  Po za tym – jak głoszą Ewangelie – Jego grób pozostał pusty, a On sam kilka razy objawił się swoim uczniom, których uczynił świadkami swego zmartwychwstania (1 Kor 15.3-9; Dz 26.22-26). W przypadku zaś rzekomego wniebowzięcia Maryi nic nie wiemy. Brak jakiegokolwiek świadectwa i świadków, chociażby świadków jej śmierci i miejscu spoczynku. Czy w świetle tych faktów można więc żywić nadzieję, że się nie zburzy wiary czytelniczki ,,Niedzieli”, skoro wmawia jej się coś, co nie ma oparcia ani ,,w tradycji apostolskiej”, ani ,,we wzmiankach historycznych”? Swoją drogą, czy w ogóle można zbudować trwałą wiarę na podaniach ludzkich, legendach i baśniach? Czyż Biblia nie uczy, że ,,wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe” (Rz 10.17)? Czy nie potępia tradycji, która faktycznie odwraca ludzi od prawdy i niszczy ich wiarę (por. Tt 1.14; Ga 1.6-9)? Przypomnijmy, że Jezus właśnie za to ganił uczonych w Piśmie, że ,,głosili nauki, które są nakazami ludzkimi” (Mk 7.7-9,13). Podobnie czynił św. Paweł, który prosił Tymoteusza, ,,żeby pewnym ludziom przykazał, aby nie nauczali inaczej niż my i nie zajmowali się baśniami (…), które przeważnie wywołują spory, a nie służą dziełu zbawienia Bożego, które jest z wiary” (1 Tm 1.3-4). Nie inaczej nauczał też ap. Piotr, który ostrzegał wierzących przed ,,fałszywymi nauczycielami, którzy wprowadzać będą zgubne nauki”, dodając: ,,Z chciwości wykorzystywać was będą przez zmyślone opowieści” (2 P 2.1,3).

Czyżby te ostrzeżenia nic nie znaczyły dla hierarchów? Czyżby tradycja kościelna była dla nich ważniejsza od nauki apostolskiej? Co więc sądzić o następującym orzeczeniu papieża Pius XII:

,,(…) powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej” (,,Munificentissimus Deus”).

Czy dogmat ten nie jest w istocie wyrazem ignorancji ówczesnego biskupa Rzymu? Czyż można bowiem mówić o jakiejkolwiek powadze i szacunku dla Jezusa i apostołów, skoro ani Chrystus, ani Jego uczniowie, ani nawet chrześcijanie pierwszych pięciu wieków nic nie wiedzieli o wniebowzięciu Maryi? Swoją drogą, czy to możliwe, by Bóg nie objawił tej ,,prawdy” ani Jezusowi, ani apostołom, czy też ówczesnym prorokom, a objawił ją Kościołowi? Przecież Biblia głosi wyraźnie: ,,Zaiste, nie czyni Wszechmogący Pan nic, jeżeli nie objawił swojego planu swoim sługą, prorokom” (Am 3.7, por. Iz 46.10). Jak więc to jest, że na przykład starotestamentowi prorocy już wcześniej wiedzieli o ,,uniesieniu” Eliasza, a Elizeusz wiedział nawet o jego wniebowzięciu (2 Krl 2.1-17), podczas gdy o zabraniu Maryi nie wiedział nikt z apostołów? Czyż można być aż tak naiwnym, aby wierzyć w rzekome objawienie, o którym mówią jedynie apokryficzne legendy z V i VI wieku? Poza tym – czyż Biblia nie mówi wyłącznie o zmartwychwstaniu ,,w dniu ostatecznym” (J 6.39-40)? Czyż nie czytamy: ,,Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni. A każdy w swoim porządku: jako pierwszy Chrystus, potem ci, którzy są Chrystusowi w czasie jego przyjścia” (1 Kor 15.22-23, por. 1 Tes 4. 13-18; Ap 20.5).

Czyżby katoliccy hierarchowie o tym nie wiedzieli? Wręcz przeciwnie! Doskonale wiedzą o wszystkim. Wiedzą też, że Biblia nie zawiera żadnych informacji o wniebowzięciu Maryi. Dlatego też tak bardzo bronią  tradycji, jako ,,wtórnego objawienia”. Twierdzą więc, że orzeczenie Piusa XII było jedynie oficjalnym potwierdzeniem tego, w co Kościół wierzył już od dawna. Dowodzą też, że gdy papież przemawia ex cathedra, występuje wtedy w najwyższym autorytecie apostolskim i jest nieomylny. Poza tym hierarchowie twierdzą, iż wniebowzięcie Maryi opiera się nie tylko na tradycji, ale również na coraz głębszym zrozumienia Pisma Świętego. Głoszą zatem, że dogmat o wniebowzięciu jest konsekwencją działania Ducha Świętego. Jemu przypisują więc m.in. objawienie prawdy o najściślejszym związku Maryi z Jezusem, o tym, że Maria ma udział w odkupieniu świata oraz że jako pierwsza osiągnęła zbawienie. W ten sposób m.in. uzasadniają wniebowzięcie Maryi, dodając, że wiara w jej cielesne wniebowzięcie ma też umacniać wiarę Kościoła.

Cóż, kto chce, może w to wierzyć. Prawda jednak jest taka, że wszystkie te twierdzenia są skutkiem odstępstwa od Biblii. Wszelkie twierdzenia bowiem o niemylności biskupa Rzymu, jak też tezy głoszące, że wtórne objawienie (tradycja) dorównuje lub przewyższa Pismo Święte, są z gruntu fałszywe i zwykle prowadzą do ruiny duchowej i moralnej.

W świetle Pisma Świętego twierdzenia Kościoła katolickiego są więc bezpodstawne. Ewangelie nie mówią bowiem o najściślejszym związku Jezusa z Marią, lecz z Ojcem. Jezus powiedział: ,,Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10. 30). Ponadto ukazują one wyraźny dystans Jezusa do Maryi. ,,Matką moją i braćmi moimi są ci, którzy słuchają Słowa Bożego i wypełniają je” (Łk 8.21). Nie mówią również o odkupieńczej roli Maryi. Nowy Testament głosi bowiem: ,,I nie ma w nikim zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia [w i tym Marii] pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4.12). Poza tym z Biblii nie wynika, aby Maria jako pierwsza dostąpiła zbawienia. Przypomnijmy, że Bóg ,,nie ma względu na osobę” (Dz 10.34-35). Jezus zaś wyróżnił apostołów, a Marię. Powiedział: ,,Zaprawdę powiadam wam, że wy, którzy poszliście za mną, przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na tronie chwały swojej, zasiądziecie i wy na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń izraelskich” (Mt 19.28). I wreszcie to nie rzekome wniebowzięcie Maryi ma umacniać wiarę chrześcijan w zmartwych wstanie, lecz zmartwychwstanie Jezusa. ,,Albowiem jak wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, tak też wierzymy, że Bóg przez Jezusa przywiedzie z nim tych, którzy zasnęli. A to mówimy na podstawie słowa Pana” (1 Tes 4.14-15).

Jak widzimy, Biblia nie daje absolutnie żadnych podstaw dla dogmatu o wniebowzięciu Maryi. Tym bardziej że o wydarzeniu tym nie wspomina nawet najpóźniej napisana Ewangelia św. Jana, która powstała około 100 r. po Chrystusie. Czyż to nie zastanawiające, szczególnie że wyraźnie mówi ona, iż ,,nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy” (J 3.13)?